W środę Sejm rozpocznie pracę nad długo wyczekiwaną ustawą o zmianie niektórych ustaw w celu deregulacji prawa gospodarczego i administracyjnego oraz doskonalenia zasad opracowywania prawa gospodarczego. Jest to tzw. pierwszy pakiet deregulacyjny. Projekt rządowy przewiduje zmiany w aż 25 ustawach, mające ułatwić prowadzenie biznesu i obniżyć koszty ponoszone przez przedsiębiorców.
Prace nad projektem rozpoczęły się w Ministerstwie Rozwoju i Technologii przed rokiem, na długo przed powołaniem zespołu Rafała Brzoski i obecną dyskusją na temat deregulacji. Na 2 kwietnia Sejm zaplanował jego pierwsze czytanie.
Ponieważ postulowane zmiany dotyczą materii leżącej w zainteresowaniu niemal wszystkich resortów, konsultacje trwały długo, a nie wszystkie z pierwotnych założeń udało się zawrzeć w ostatecznym tekście projektu. Najlepszy przykład to przepisy ograniczające liczbę i częstotliwość prowadzenia kontroli u przedsiębiorców, do których dodano tyle wyjątków, że początkowy zamysł projektodawcy niemal zatracił swój sens.
Są jednak zmiany oceniane pozytywnie, jak dopuszczenie umowy leasingu w formie dokumentowej. Projekt identyfikuje ponadto obszary, w których do załatwienia sprawy wystarczy czynność materialno-techniczna i odstępuje w nich od zasady dwuinstancyjności. Dzięki temu, przykładowo, szybciej będą rozpatrywane sprawy, w których przedsiębiorca sam wnioskuje o wykreślenie go z różnorakich rejestrów (jak rejestr działalności w zakresie wyrobu lub rozlewu napojów spirytusowych albo rejestr producentów wyrobów tytoniowych).
Zdalne rozprawy i posiedzenia przed KIO
Inna pozytywnie odbierany postulat dotyczy zmian w prawie zamówień publicznych, dopuszczający zdalne rozprawy i posiedzenia w postępowaniach odwoławczych przed Krajową Izbą Odwoławczą (KIO).
Jak czytamy w uzasadnieniu, projektodawca chce wprowadzić generalną zasadę: „jeżeli nie będzie przeszkód do przeprowadzenia zdalnej rozprawy i zdalnego posiedzenia jak np. objęcie informacji klauzulą tajności czy duża liczba uczestników postępowania, rozprawy i posiedzenia będą zdalne”.
Ma to dotyczyć:
– jawnej rozprawy, podczas której Izba rozpoznaje odwołanie (art. 545 ust. 1 Pzp),
– posiedzenia jawnego poprzedzającego jawną rozprawę (projektowana zmiana w art. 545 ust. 1 Pzp),
– posiedzenia jawnego podczas którego Izba ogłasza orzeczenie po zamknięciu rozprawy (art. 558 ust. 1 Pzp).
O tym, czy przeszkód do zdalnego procedowania, każdorazowo ma rozstrzygać prezes KIO. Strony i uczestnicy będą informowani o możliwości zdalnego udziału w rozprawie lub posiedzeniu w zawiadomieniu o terminie. Projektodawca przewiduje, że na sali rozpraw musi być obecny skład orzekający i protokolant, natomiast inne osoby – w szczególności strony i uczestnicy – mogą albo być obecne na sali rozpraw, albo brać udział w rozprawie i posiedzeniu za pośrednictwem środków informatycznych.
Anna Halczuk-Izydorczyk, radca prawny w Gardocki i Partnerzy Adwokaci i Radcowie Prawni, podsumowuje, że ostatecznie to strona lub uczestnik postępowania odwoławczego będą mieli prawo wyboru: czy wziąć udział w rozprawie i posiedzeniu zdalnie czy stacjonarnie.
– Kierunkowo oceniam zmianę bardzo pozytywnie – zwłaszcza, że projektodawca proponuje rozwiązanie hybrydowe. Zdalny udział w rozprawie będzie uprawnieniem uczestników postępowania. Zatem wszyscy zainteresowani będą mogli w niej uczestniczyć zgodnie ze swoim wyborem: zdalnie, albo osobiście, na dotychczasowych zasadach – wtóruje jej dr Jarosław Kola, counsel w kancelarii WKB Lawyers. – To dobre rozwiązanie, biorąc pod uwagę, że KIO jest organem centralnym zlokalizowanym w Warszawie. Oczywiście z perspektywy zamawiającego, albo przedsiębiorcy ubiegającego się udzielenie zamówienia podróż do stolicy nie jest poważną przeszkodą, ale z pewnością ograniczenie tej uciążliwości jest po prostu rozsądne. Osobisty udział w rozprawie przed KIO bywa nieodzowny z praktycznego punktu widzenia, ze względu na specyfikę i dynamikę takich rozpraw. Niemniej możliwość ograniczenia liczby pełnomocników i przedstawicieli stron osobiście uczestniczących w rozprawie, to bardzo użyteczne rozwiązanie – podsumowuje.
Ponieważ postępowanie zdalne ograniczy możliwość składania pism oraz dokumentów podczas samej rozprawy lub posiedzenia, projektodawca przewidział rozwiązania sprzyjające koncentracji materiału procesowego jeszcze przed posiedzeniem/rozprawą. Temu służyć ma m.in. obowiązek przedstawienia twierdzeń i dowodów w określonych pismach, pod rygorem utraty prawa powoływania ich w toku postępowania odwoławczego.
Mec. Halczuk-Izydorczyk zwraca uwagę, że postępowanie odwoławcze jest często dynamiczne, a potrzeba powołania dowodu często pojawia się dopiero w trakcie rozprawy. Z drugiej strony zgadza się, że zmiany mogą znacznie przyczynić się do przyspieszenia rozpatrywania odwołań przez KIO, jak również do lepszego zapoznania się z twierdzeniami strony przeciwnej oraz dowodami, na które się ona powołuje przed rozprawą i posiedzeniem. – Niewątpliwie dla części przedsiębiorców czy ich pełnomocników zapoznawanie się z pismami składanymi przez przeciwników procesowych bezpośrednio dopiero na rozprawie, czy konieczność udziału w rozprawie w siedzibie KIO w Warszawie, jawiła się jako uciążliwość – mówi mec. Halczuk-Izydorczyk.
Sprawdź2 kwietnia 2025
Autor: